UWAGA !! NIEBAWEM STRONA PARAFII MASZEWO BEDZIE PRZENIESIONA NA NOWĄ STRONĘ UŻYTKOWANIA, NA TEN MOMENT NIE ZNAMY SZCZEGÓŁÓW, ALE MOGA WYSTĄPIC CHWILOWE PROBLEM Z MOZLIWOSCIĄ KORZYSTANIA . NOWA STRONA POWINNA „RUSZYĆ” W PRZECIAGU 2 TYGODNI .

CZYTANIA NA XXVIII NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ 11.10.2026
(Iz 25, 6-10) Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Trochę przewrotnie, ale pomyślałem, że prorok Izajasz – gdyby dziś miał przemawiać do ludzi współczesnych – i dać jakieś odniesienie do szczęścia, jakie czeka człowieka w życiu wiecznym – musiałby użyć innych odniesień. Bo pamiętajmy, że oryginalny tekst kierowany jest do ludzi cierpiących głód. Dla nich wizja „tłustych mięs, wybornego wina – bez ograniczeń” – to naprawdę coś kojarzącego się ze szczęściem nieograniczonym 😉 Pamiętam – z opowiadań rodzinnych – wspomnienie wujka, który przeżył obóz koncentracyjny w Oświęcimiu; opowiadał, że każdego dnia, każdej nocy marzył o tym, by się najeść ..tak do syta. 😔. Nawet nie tak bardzo marzył o wolności, jak o tym by się najeść…
Dziś pewnie by trzeba było znacznie „podwyższyć” znaczenie szczęścia, do którego zmierzamy. Bo człowiek XXI wieku ma wiele …i trudno go czymś zaskoczyć😢
(Flp 4,12-14. 19-20) Bracia:
Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.
A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.
Czasem życie doświadcza naszej odporności i tego o czym pisze św. Paweł ; na ile jesteśmy zachować spokój, wiarę i logiczne myślenie – gdy jesteśmy w pełni szczęścia, gdy wszystko układa się po naszej myśli, ludzie wokół są pełni życzliwości, nie brakuje nam niczego … Ale nagle w jednym momencie – można wszystko stracić i wtedy – „rodzi się człowiek” bezradny, wystraszony, cierpiący i pełen strachu .. Wczoraj ktoś ukradł mi saszetkę, w której było trochę pieniędzy, wszystkie dokumenty, karty płatnicze, paszport, itd. .. Do końca życia będę pamiętał, jak się poczułem uświadamiając sobie stratę i konsekwencje. (blokowanie konta, unieważnianie kart, dokumentów… Żołądek w gardle, nerwowe zbieranie myśli, niedostrzeganie ludzi obok, burza w umyśle, itd. I chwilę potem musiałem odprawiać Mszę św., a potem prowadzić adorację.. I proszę mi wierzyć – to było coś ponad zwykłe skupienie 😔
EWANGELIA
(Mt 22, 1-10) Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.
Trudno w Piśmie św. o bardziej wyrazisty odnośnik do tego, co czuje „NAJWIĘKSZA MIŁOŚĆ ŚWIATA” – czyli Bóg – gdy ci, których stworzył, obdarował i dla nich poświęcił nawet Swego Syna – ignorują Jego zaproszenie … („Bo grzyby, bo zmęczenie, bo impreza u koleżanki, bo wyjazd na ryby, bo urlop”, itd…) . Czemu człowiek wartościuje nie wg tego co ważne, ale według tego co mu pasuje w danym momencie? Czemu nie potrafi zrezygnować z imprezy u koleżanki, z grzybobrania, z wycieczki – a tak lekko rezygnuje z niedzielnej Mszy św.? 😢 Bo sobie pewnie mówi; „spokojnie – Bozia jest wyrozumiała- powiem sorki- tak jakoś wyszło…i będzie ok.” Wspomnienie urodzin z dzieciństwa – na które zaprosiłem kolegów i koleżanki- i przygotowałem z rodzicami stół, potrawy, muzykę, i …. nikt nie przyszedł – to dla mnie lekcja na cale życie; tak nie można traktować kogoś, kto jest dla Ciebie ważny. 😔
PODPATRZONE
Na fali ostatnich doniesień medialnych o nożownikach w szkołach ……
Mając 14 lat i chodząc do szkoły – mogliśmy przynosić wszelkiego rodzaju scyzoryki, noże – niekiedy całkiem pokaźne 😉😉Na przerwach graliśmy w „noża” – czyli rzucając scyzorykiem w prostokącie wyrysowanym na ziemi – „odrywaliśmy” terytorium przeciwnika .. Inną grą była zręczność rzucania nożem w piasek, tak by się wbił ostrzem w ów piasek .. (słynne „pozycje” – to paluszek, łokieć, szmyrgiel , widełki…) . Nauczyciel dyżurujący często dołączał do nas i wtedy gra była jeszcze bardziej ciekawa.. Nikt nikogo tym nożem nie zamierzał zabijać, nie było wzywania milicji do uczniów z nożami, a przyniesienie ostrego przedmiotu do szkoły nie było żadnym przestępstwem …
Dziś …pewnie gdybym taki nóż przyniósł i zaczął grać z uczniami na przerwie- na 100 % byłaby wezwana brygada antyterrorystyczna, służby specjalne a z uczniowie mieliby spotkanie z psychologiem 🤦♂️🤦♂️
Co takiego się wydarzyło na przestrzenie tych 30-40 lat, że mamy to co mamy ?
Powodów pewnie jest wiele – ale wspomnę tylko, że dla nas w tamtym okresie czymś normalnym było :
-uczestnictwo w codziennych modlitwach różańcowych w październiku, chodzenie na roraty w adwencie, tłumnie chodziliśmy na Drogę Krzyżową w Wielkim Poście..
– nie mogliśmy w domach narzekać na nauczycieli – bo rodzice takie dyskusje ucinali w zarodku …
– jak nauczyciel ukarał za złe zachowanie albo za lenistwo i brak zdania domowego – to człowiek się w domu nie przyznał, bo by rodzice ..dołożyli swoje 😉👌
– odesłanie „do kąta”, wyrzucenie za drzwi za złe zachowanie nie było niczym strasznym ani nagannym.
-nauczyciel miał prawo zwrócić nam uwagę nie tylko w szkole, ale nawet na ulicy – po lekcjach …( i nikt go za to nie podawał do sądu!) ..
Może przestańmy używać zwrotów typu – „bo to były inne czasy”, „ dzieci były inne” – przyznajmy rację tym, którzy mają odwagę powiedzieć, że ..przede wszystkim rodzice byli bardziej „normalni”, mniej roszczeniowi, nie rozpieszczali dzieci drogimi gadżetami elektronicznymi i nadmiarem pieniędzy, a i władze oświatowe – co by nie mówić- nie wymyślały coraz to nowych zwolnień dla uczniów .. Teraz ..zakaz zadawania zadań domowych, zakaz ocen niedostatecznych, zakaz krzyczenia na dziecko, zakaz karania – zakaz..zakaz…ale głównie po stronie nauczycieli; dzieciaki mogą wszystko, – „no bo przecież to dziecko!!”
Niebawem będzie pewnie zakaz przynoszenia do szkoły ..długopisów – wszak tym „sprzętem” tez można krzywdę zrobić🤦♂️😒

ZAPYTANIE OFERTOWE DOTYCZĄCE MALOWANIA KOSCIOŁA W LUBOGOSZCZY
